Przedszkole Samorządowe nr 7 w Piotrkowie Trybunalskim

Wsparcie dla sióstr w Jazłowcu

Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
5 + 9 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
5 + 9 =
1000012389
Wspierajmy polskie Siostry w Jazłowcu

Jazłowiec to perła Kresów Wschodnich. Położony na Ukrainie w odległości 200 km od Lwowa jest
miejscem o niezwykłej historii, które przez wieki było świadkiem chwały Rzeczypospolitej i
niezłomnej wiary. W 1863 r. przybyły tu Siostry Niepokalanki, które wkrótce sprowadziły figurę
Matki Bożej – odtąd serce klasztoru biło w rytm modlitwy przed wizerunkiem Maryi – Pani
Jazłowieckiej. Rozszerzający się kult Matki Bożej zaowocował koronacją cudownej figury, która
odbyła się 9 lipca 1939 r. Jako Patronka żołnierzy i opiekunka Kresów, ta „która ułanów znała po
imieniu” (ks. Jan Twardowski, Litania polska) towarzyszyła polskim kawalerzystom w
najtrudniejszych chwilach. Historia 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich, który z dumą nosił Jej imię,
jest symbolem odwagi i poświęcenia w walce o wolność Ojczyzny. Dziś Siostry Niepokalanki
strzegą tradycji i troszczą się o duchowe i historyczne dziedzictwo tego miejsca.
Klasztor od początku swojego istnienia pełnił ważną rolę oświatową i charytatywną. Siostry
wróciły do Jazłowca w 1998 r., po 52. latach nieobecności podjęły trud remontu klasztoru, gdzie
kontynuują swoje dzieło. Do sanktuarium bł. Marceliny Darowskiej – założycielki zgromadzenia –
przybywają grupy z Polski i Ukrainy.
Dzieci uczą się w szkole przez Internet, dla najmłodszych zorganizowano przedszkole. Aby dzieci
miały miejsce do zabawy na świeżym powietrzu, siostry zrobiły wszystko, co możliwe i trochę
niemożliwe, organizując plac zabaw. Pomogli im w tym dobrodzieje i wolontariusze z Polski:
kupili i przywieźli zjeżdżalnię dla dzieci, huśtawki i karuzele. Pomimo tego, że mury starego
klasztoru są mocne i niezawodne, siostry jednak zadbały o schronienie na wypadek gorszego
scenariusza i wyposażyły
specjalne miejsce, w którym wszyscy zbierają się podczas alarmów
lotniczych. Osoby, które musiały mieszkać w piwnicy i słyszeć wybuchy pocisków i rakiet, bardzo
doceniają poczucie bezpieczeństwa.
Dzieci są naprawdę szczęśliwe i aktywne. Hasają korytarzem; jeżdżą na hulajnogach i bawią się na
placu zabaw; niektóre odrabiają lekcje w pokoju, niektóre surfują w telefonie, a niektóre są
poddawane kwarantannie z powodu ospy wietrznej — dzieci to dzieci.
Dziś w murach klasztoru kipi życie. Biegają tu dzieci
, a siostry pilnują, by żadnemu z nowych
mieszkańców niczego nie brakowało. Na pierwszy rzut oka – jak sielanka. Jednak wszystkie te
dzieci nie są na wczasach, chociaż w murach klasztoru czują się komfortowo i bezpiecznie.
powrót